Strefa ekonomiczna, las na Ustroniu. Przez dłuższy czas strefa nie ingerowała w naturę. Rokrocznie o stosownej porze las samosiejka, ale już dobrze ukształtowany, krył swoje przyrodnicze skarby.
Jesienią zjeżdżali Brodniczanie z różnych stron z kobiałkami i koszami, i zbierali owoce lasu.
Grzyby trafiały się – to ciekawostka – nader atrakcyjne. O rydzach każdy marzy. Znając się średnio na grzybach, rydze miałem opanowane. Wiedziałem kiedy i gdzie szukać. I trafiałem. Nie było jednostek. Gdy jeden się trafił trzeba było zatoczyć koło o średnicy 3 do 5 metrów i w koszyku było 9 albo 11 sztuk. Wspaniały obiad. Albo śniadanie, bo na kolację nie za bardzo...
Lasu, częściowo, dziś nie ma, pozostały tylko wspomnienia. Jest dziś rzeczywistość, którą stworzyła jakiś czas temu strefa ekonomiczna. Inwestorzy długo zwlekali, ale się zaczęło – w piaszczystej dolinie (magazyn meblowy, biurowiec, hala i tam gdzie lasek z rydzami (magazyn i hala produkcyjna, przetwarzania odpadów, nie tylko tekturowych). To już się dzieje.
W takiej sytuacji gotowość do prac ziemnych zgłosiły brodnickie „Wodociągi”, bo trzeba wykonać i przepompownię, i rozmaite połączenia sieci kanalizacyjnej. Nikt lepiej tego nie zrobi.
(wind)
Napisz komentarz
Komentarze