daj nam wiele jasnych dni. Chciałoby się śpiewać razem z Markiem Grechutą na przekór światu, który jawi się nam w coraz ciemniejszych barwach. Mamy poczucie jakby wokół wszystko wariowało i gnało w zawrotnym tempie w przeciwnym niż dotąd kierunku, oddalając nas od względnej stabilizacji. Ale mimo, że jest piekielnie trudno i nie przewidywalnie, żyjemy w tym świecie, bo innego nie ma. Każdego dnia z niecierpliwością podszytą lękiem wyczekujemy wiadomości ze świata. Z kraju także, bo w Polsce, mimo globalnych problemów i bezpośrednio grożących nam poważnych konsekwencji, nie brakuje bezmyślnych wichrzycieli, którzy swoją głupotą karmią głównego wroga pokoju w Europie. To on stał się teraz dla Ameryki, a zwłaszcza dla Trumpa partnerem do współpracy, w wielu bardzo istotnych również dla Polski dziedzinach. Gdy Ameryką rządzi „pan pomarańczowy”, Polacy i Europejczycy tracą poczucie stabilizacji i wielką niewiadomą pozostaje co za sprawą nieprzewidywalności i jego chaotycznych decyzji będzie się działo i co może stać się ugruntowaną i niezbyt korzystną rzeczywistością.
Przy porannej kawie
która w obliczu dziejowej zawieruchy ma coraz bardziej gorzki smak, rozmyślamy, jak się w tym wszystkim odnaleźć? Co myśleć o ludziach, którzy na politycznym szlaku zatracili wartości, leżące u podstaw poukładanego świata. Spodziewam się, że na te pytania łatwej odpowiedzi nie będzie. Bo cóż można powiedzieć po tym jak to USA, które do niedawna były ostoją demokracji, teraz opanowane przez chaos, odcinają się od demokratycznych zasad? Co powiedzieć o politykach, także z naszych kręgów, którzy ofiary tragicznej wojny nazywają agresorami? Co powiedzieć o Ameryce i Trumpie który kupczy pomocą dla walczących i ginących w wojnie Ukraińców, domagając się od ich prezydenta poddańczej postawy i skomlenia o pomoc.
To Donald Trump
idol sporej rzeszy prawicowych polityków postanowił przekonać świat, że wszystko da się wycenić i spieniężyć. Otóż nie wszystko, „panie pomarańczowy”. Zamordowani ludzie, okaleczone dzieci, spalone domy, zbombardowane szpitale i szkoły, morze przelanej krwi, tego nie da się przeliczyć na zyski ze złóż metali ziem rzadkich. Tak jak najbardziej intratnych transakcji nie da się przeliczyć na pieniądze, tracąc przy tym honor i zwykłą ludzką przyzwoitość. Te wszystkie układanki Trumpa z Putinem będą obciążone ludzką krwią, przelaną w imię wolności Ukrainy i przynajmniej części Europy. Czy Amerykanom łatwo da się przełożyć na zyski utratę pozycji nr 1 w świecie, jako kraju wolności i demokratycznych swobód, gdzie jak nigdzie indziej można było przejść od przysłowiowego pucybuta do milionera? Czy łatwo będzie godzić się z utratą światowego przywództwa armii niosącej wolność, którą teraz mogą zastąpić sojusze z rosyjskim wojskiem? Czy Amerykanie, którzy, chyba niechcący, wybrali na prezydenta człowieka na bakier z prawem, chaotycznego, mówiącego co mu ślina na język przyniesie choćby to: że „Putin to dobry człowiek, który chce pokoju z Ukrainą, a Unia Europejska powstała aby zniszczyć Amerykę”, zechcą płacić ogromną cenę za utratę tego wszystkiego z czego byli dumni przez dziesiątki lat? Wolność, równość, demokracja!
To jest wielka polityka
ale ona ma ogromny wpływ na to, co dzieje się na naszym podwórku. Rodzimi mądrale zapatrzeni w Trumpa, jątrzą i mieszają Polakom w głowach. Chcą zniszczyć wszystko to, co osiągnęliśmy, wspierając Ukrainę.
Skoro ten świat i czasy są nieprzewidywalne i zapętlone w dziwne układy, to właśnie teraz potrzebna jest nam zgoda i jedność aby umacniać sojusze zwiększające bezpieczeństwo. Przed nami wybory prezydenckie, dlatego myśląc o przyszłości Polski wybierzmy mądrze prezydenta RP, który razem z rządem będzie jednoczył naród, budował, a nie rujnował. Nie powtórzmy błędu Amerykanów, bo to byłaby dla nas kosztowna lekcja.
Wiesława Kusztal
Napisz komentarz
Komentarze