Pewien gość w czerwonej czapce, ubrany w krawat w tymże kolorze do jajec zakumplował się ze zbrodniarzem wojennym i ma pretensję, że ja, Polak, nie chcę się z takim gościem widzieć. Nie tylko ja, ale moi sąsiedzi, większość ludzi w moim kraju, w Europie, na świecie. Najgorsze, że gościa w czerwonej czapce i krawacie do jajec gówno to obchodzi, że pokazuje gdzie jest moje miejsce, że ma serdecznie gdzieś moją Europę, kraj moich sąsiadów, przywódców państw europejskich, z Węgrami włącznie, ponieważ ufa zbrodniarzowi wojennemu!!! Taka jest filozofia władzy.
- Propaganda nie robi z ludzi idiotów – powiedział swego czasu G.B. Shaw, irlandski dramaturg i pisarz. - Propaganda wycelowana jest w idiotów. (…) Człowiek nierozsądny usiłuje dostosować świat do siebie. To, że człowiek wierzący bywa szczęśliwszy niż sceptyk, nie znaczy więcej niż to, że ktoś pijany jest szczęśliwszy niż ktoś trzeźwy.
Ludzie przechodzą do historii, słowa zostają – są kontrowersyjne, budujące, idiotyczne, bezsensowne, ponure i śmieszne, budzące grozę, upokarzające. Z tym mamy do czynienia. Pół biedy gdy taki gość, zaopatrzony w czerwony krawat i czapkę w tymże kolorze mówi do siebie, wpatrzony w siebie, w lustro, a może nawet pijący do lustra. Wiadomo wtedy, że bredzi: o Kanadzie, Kanale Panamskim, Grenlandii. A co przyjdzie mu do głowy jak się rozpędzi? Kiedy poczyni ustalenia ze zbrodniarzem wojennym: ty to, ja tamto.
Nie działające jeszcze biuro podróży „WarTravel” przygotowuje w Ukrainie trasy do zniszczonych miast i miejsc, gdzie zabijano ludzi jak leci, w obwodach donieckim, chersońskim, ługańskim, zaporoskim, charkowskim, kijowskim. Na tych trasach Bucza i Wowczańsk, Mariupol, Popasna, Irpień, Izium, Charków, Odessa, Toreck, dziesiątki innych. To jest ten kierunek, ten szlak, który gość – ale przez szacunek dla zabitych, zamordowanych bez czerwonej czapki i krawata – powinien odwiedzić, zobaczyć kto jeszcze tam żyje, zobaczyć zniszczenia. I niech wtedy, stojąc na gruzach cywilizacji odważy się powiedzieć: ufam zbrodniarzowi wojennemu.
Wtedy będziemy już wiedzieli dlaczego świat stanął na głowie.
PS. Okazuje się, że jeszcze nie do końca...Jutro wybieram się do Afganistanu, gdzie – jak zapewnia gość w czerwonej czapce i krawacie do jajec – Talibowie w Kabulu zajmują się handlem amerykańskimi goglami, elementem wyposażenia żołnierzy. Co istotne gogle są w pudełkach i ponoć lepsze od amerykańskich. Nie chcę być egoistą, kupię nie tylko dla siebie, ale na handel. Jeżeli więc zobaczycie mnie wkrótce w Kuźnicach, pod Nosalem, pod Górą Parkową w Krynicy, a będę także w Karpaczu i Szklarskiej Porębie i Szczyrku pod Skrzycznem, będziecie mogli kupić gogle przywiezione od Talibów, w pudełkach, które są lepsze o tych, amerykańskich.
Bogumił Drogorób
Napisz komentarz
Komentarze