… a Bartkowa uwierzyła i nam pączków nasmażyła. Ten fragment przysłowia wprowadza nas w klimat zapustów. Tłusty czwartek – ostatni czwartek przed Wielkim Postem. Tak jest zapisany w kalendarzu chrześcijańskim. Tłusty czwartek rozpoczyna ostatni tydzień karnawału.
Znany jest także jako zapusty, mięsopust. W Polsce oraz w katolickiej części Niemiec, wedle tradycji, w tym dniu dozwolone było objadanie się. Gdy chodzi o historię tego obyczaju z reguły odwołujemy się do Jana Stanisława Bystronia i jego dwutomowego dzieła „Dzieje obyczajów w dawnej Polsce wiek XVI – XVIII”.
Hałaśliwie obchodzono nie tylko tłusty czwartek, ale też dni kończące karnawał zwane zapustami. W obliczu Wielkiego Postu uznano, że przed Wielkim Postem należy się najeść, napić, użyć radości.
- Kaznodzieje i moraliści – pisze Jan St. Bystroń – mieli dość okazji do zgorszenia i temat do narzekań wyborny. „Od czarta wymyślone”, „większy zysk czynimy diabłu, trzy dni rozpustne mięsopustując niźli Bogu czterdzieści dni nieochotnie poszcząc” mówił Grzegorz z Żarnowca, natomiast Gdacjusz w XVII wieku narzekał, że powszechnym zwyczajem jest „w te szalone dni mięsopustne lekkomyślne słowa z ust wyrzucać, one nieprzystojne piosenki frantowskie przy dobrej myśli śpiewać, a gdy sobie nosa podlejecie, klnąć, łajać, sakramentować”.
Oczywiście jedzono ponad zwykłą miarę, pito ponad wszelką miarę, tańczono, wyprawiano awantury z reguły w towarzystwie mieszanym.
O tłustym czwartku, poprzez szczegółowe popisy wywodzące się z zapustów, przekonujemy się, że to, a jakże, polska tradycja. Duży błąd - nie jest to polski wynalazek. Tradycja smażenia pączków wywodzi się najprawdopodobniej ze starożytnego Rzymu lub, jak podają inne źródła, Bliskiego Wschodu. Dzięki kuchni arabskiej o pączku mówi się jak o słodkim przysmaku. Świętowano nim odejście zimy i początek wiosny.
W Polsce pączki zadomowiły się – jak podaje Jan St. Bystroń - w XV wieku, przypominając niezbyt foremne bułki zrobione z mąki chlebowej, faszerowane słoniną i smażone na smalcu. Tego typu smakołyki, nie słodkie, popijało się wódką. Dopiero XVIII wiek przyniósł pączki lżejsze, słodsze, przede wszystkim okrągłe. Gospodynie ukrywały w nich migdały, których znalezienie zwiastowało szczęście. Do dziś w niektórych rejonach kraju, paczki z powidłowym nadzieniem, mimo że słodkie, popija się wódką...
Dziś mamy pączki, do których przez lata przywykliśmy. Są jeszcze gospodynie, które same przygotowywały ciasto, a smażyło się je m.in. w ceresie. Ceres był produktem roślinnym, chemicznie utwardzanym w stosowaniu z olejem rzepakowym. W jakim tłuszczu dziś smaży się pączki? Trzeba pójść do piekarni i cukierni Jacka Piersy w Brodnicy. Tam znajdziemy odpowiedź!
Oprac. i fot. Bogumił Drogorób
Napisz komentarz
Komentarze