Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
sobota, 5 kwietnia 2025 01:38
Reklama

Dziabniemy kieliszeczek wódeczki

Dziabniemy kieliszeczek wódeczki

Z kontekstu wyrywam pewną myśl pisarza, Michała Wojciechowicza, który, mając na uwadze minione lata, a także własne doświadczenie, o którym mówi otwarcie, pokusił się o taką refleksję: - Mam swoje lata i pamiętam czasy komuny. Wydawało mi się, że komuna nas rozpiła, ale jak porównuję statystyki, to widzę, że teraz, w wolnym kraju, wypijamy więcej niż wtedy. Jest gorzej niż za komuny, z roku na rok jest gorzej i my się musimy przed tym bronić, przed alkoholową okupacją w jakiej żyjemy...

Gdzie się rodzi alkoholizm? Gdzie są jego tak niezwykle żywotne źródła? Nie trzeba szukać daleko, wychylać się przez okno, zaglądać do baru, zwanego dziś pubem. Wszystko bowiem zaczyna się w domu.

Ojciec, matka, wuj, wujenka, stryj, stryjenka – w mniejszym stopniu dziadek, w jeszcze mniejszym babcia (wykluczać babci nie wolno, babcia ma w domu swoje tajemnicze miejsca przechowywania napoju, którego nie chce nazwać nawet zdrobniale). Pierwsze podejście jest bardzo pieszczotliwe, w końcu nasz synuś to przecież dziecko, nie ma więc mowy o chlaniu itp.

- Mały kieliszeczek – proponuje tato, mama się żachnęła, ciotka czyli siostra mamy też.

- Tu, przy nas, przy stole, przy dorosłych – tatuś kochany przebłagał familię, dziadek zrobił wielkie oczy, ale nie protestuje, odezwie się, to zięć gotów odezwać się  podwójnie, zdecydowanie przykro w stosunku do nestora.

Synuś chrzest bojowy ma za sobą, ale szybko biegnie do łazienki, rzyganie też po raz pierwszy. A przecież to był tylko kieliszeczek...Na inaugurację.

Synuś rośnie, dojrzewa, w ostatniej klasie podstawówki testuje kombinację zwaną Krwawą Mery, czyli czystą z sokiem pomidorowym. Wchodzi. Etap podstawowy ma za sobą. Liceum, nieoczekiwanie, nie zaskakuje specjalnie czymś nowym. Synuś zaczyna rozpoznawać. Robi selekcję.

- Może wino? - pyta kolega.

- Jakie wino?

- Normalne wino. Wino jak wino, słodkie może być?

W tej kategorii kieliszeczek odpada. Szklanka dominuje. Słodkie na pierwsze rozlanie, wytrawne na drugie. Trzeba rozpoznać, które lepsze. Wynik tej konfrontacji w muszli klozetowej. Jak zdąży. Ale czy zawsze musi tak być? Co jest, do k.... nędzy? Piciu zaczyna towarzyszyć specjalne słownictwo. 

Co mogło być epizodem staje się przyzwyczajeniem. Z przyzwyczajeniem i znajomością skutków owego przyzwyczajenia synuś wchodzi w życie dorosłe – praca, rodzina, dzieci (dwójka). Picie okazjonalne, choćby ze szwagrem. Uważa, że epizodyczne.

- Dziabniemy?

- A co proponujesz?

- Wódeczka, koniaczek, może łiskacz? (whisky nie dorobiło się zdrobnienia, którego zastosowanie rozładowuje napięcie, co innego picie wódy, czy płynu na mrówkach albo na mydle). 

Wódeczka, koniaczek, kieliszeczek, dziabniemy ździebko, zdziebełko – oto kultura picia. Pod ogóreczka, pomidorka, grzybka, szyneczkę, kiełbaskę, serek – jak to się miło słyszy. I tak się, niestety, nie kończy zwykłe, domowe przyjęcie. Trzeba jeszcze strzemiennego, bo  zwyczaj, tradycja. Nie ma pieszczot. No to lufa. Do jutra!

Władimir Żdanow, rosyjski – a więc ekspert - matematyk i fizyk, stawia właściwe pytania i na nie odpowiada. Dlaczego człowiek głupieje po alkoholu? Co się tak naprawdę wydarza?

Żadnej głupoty w ludzkiej głowie nie ma, uważa rosyjski naukowiec.  Wszystko co się dzieje jest banalnie proste. Człowiek przez swoją niewiedzę wlewa w siebie substancję zawierającą alkohol. Piwo, wino, koniak, wódka, szampan - bez różnicy. Spirytus dostaje się do krwi. Uszkadza i skleja erytrocyty. Te zlepki z krwiobiegiem trafiają do mózgu zapychają komórki mózgowe. Komórki mózgowe doznają niedotlenienia i  zaczynają ginąć masowo. Normalna praca kory mózgowej jest zachwiana i dlatego człowiek głupieje.

Przy czym -  proces ogłupienia alkoholowego u różnych ludzi przebiega inaczej. U jednych w pierwszej kolejności uszkadzana jest część tylna, system przedsionkowy - zaczynają się chwiać. U innych uszkodzeniu ulega centrum etyczne. U nich powiada się "zrobił to bo był pijany, na trzeźwo by tego nigdy..." No i wszystko jasne. Człowiek pod wpływem alkoholu staje się szalony! Jego komórki kontrolujące zachowanie są zabijane przez alkohol. U trzeciej grupy ludzi uszkadzana jest pamięć. Medycyna zna tysiące przykładów kiedy to następnego dnia pijak nie pamięta gdzie był, z kim pił. U niego zamiast tych komórek, które powinny zapamiętać wczorajszy dzień jest blizna wielkości palca.

A co się dzieje z tymi zabitymi komórkami? Te komórki to tkanka ludzka. Temperatura pod czaszką 36 stopni - komórki zaczynają gnić i rozkładać się. I te gnijące komórki mózgowe są przyczyną bólu głowy podczas kaca pijackiego. Lecz żeby te gnijące komórki nie zatruły całego mózgu i nie zabiły człowieka, organizm specjalnie transportuje pod czaszkę dużą ilość płynów. Te płyny duszą kleszczami pijacką głowę po przepiciu. Te płyny rozpuszczają martwe komórki i następnego dnia poprzez system moczowo - płciowy usuwa je do miejskiej kanalizacji. Pesymizm rosyjskiego naukowca uzasadniony.

Zalecenie dla kadry pedagogicznej, kierownictwa szkół różnych poziomów, liceów i oświatowych placówek technicznych, zawodowych: koniecznie należy zobaczyć film Marka Piwowskiego „Korkociąg” z 1971 roku – potraktować jako projekcję obowiązkową -  który pokazuje ewolucję pijaństwa, aż do śmierci. 

Bogumił Drogorób


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Reklama
Ostatnie komentarze
Autor komentarza: LupusTreść komentarza: Narazie zabawa. Oglądaliśmy rzuty. Grzmi tylko oszczepniczka małolatka U-14. Za rok prawda o potędze wyjdzie albo nie. Kto wejdzie na bieżnię, ten jest lekkoatletą, a ten kto z nimi jest na bieżni jest trener z nazwy. Data dodania komentarza: 16.05.2023, 20:44Źródło komentarza: Lekkoatletyka. Sukcesy brodnickich biegaczyAutor komentarza: KuracjuszkaTreść komentarza: Ale NUMER opisał super Redaktor Bogumił! A tak naprawdę - to z czekaniem do sanatorium - to też numer i to w kolejce długiej! A tyle dajemy na NFZ, by zdrowym być i marzyć, by mieć wciąż te dzieścia lat.. kuracjuszka, ale jeszcze bez numeru.....Data dodania komentarza: 11.05.2023, 20:13Źródło komentarza: Sanatoryjny numer 4457Autor komentarza: joko Treść komentarza: Niech się wasz trener nie chwali . Słyszałem ze dawniej jemu wszystkie plany przysyłał i był na obozach jakiś trener z Iławy. Dlatego w mukli miał nawet mistrzów Polski na 400m i w sztafetach. Teraz leci na jego planach, ale wyników medalowych to oni od 6 lat nie mają, bo z tego trenera zrezygnował. Mukla ma nawet dobry do LA stadion a lepiej żeby miała dobrego trenera do medali. Chyba że wpadnie mu jakiś zawodnik co był już mistrzem Polski, to może zrobi z niego mistrza województwa. Data dodania komentarza: 9.04.2023, 09:00Źródło komentarza: Lekkoatletyka. Pot i ciężka pracaAutor komentarza: lolek Treść komentarza: Mierne ta wyniki latem mieliścieData dodania komentarza: 8.04.2023, 20:30Źródło komentarza: Lekkoatletyka. Pot i ciężka pracaAutor komentarza: WiKTreść komentarza: Życzę powodzenia i zachwyconych gości. Oczywiście ciekawa jestem jak kaczka się udała?Data dodania komentarza: 7.04.2023, 23:17Źródło komentarza: Kaczka faszerowana kasząAutor komentarza: CzesiaTreść komentarza: Super Wiesiu! Takie danie po nowemu zrobię na te Święta, bo do tej pory głównym dodatkiem był ogrom jabłek... Dzięki za przepis.. Dam znać, jak smakowała gościom... pozdrawiam już z apetytem! CzesiaData dodania komentarza: 7.04.2023, 17:17Źródło komentarza: Kaczka faszerowana kaszą
Reklama
Reklama