Tradycyjnie trwa karnawał, czas balów i zabaw. W tym roku mamy też kampanię prezydencką. Festiwal obłudy i kłamstw. Kandydatów jest wielu i każdy chce zaistnieć. Byle jak, ale się pokazać.
Nawrockiemu, zależnemu od PiS, pewien ksiądz radził: „żeby mu pan prawy prosty albo lewy wymierzył”, mając na myśli prof.dr. Antoniego Dudka. No i walą chłopcy na oślep, raz z prawej, raz z lewej. Głównym celem jest ten, którego boją się najbardziej, to Rafał Trzaskowski. Ale nie tylko opozycja wymierza ciosy, może nie w samego Trzaska, a w rządzących. Po stronie demokratycznej słychać niezadowolenie. Rozumiem, ale nie usprawiedliwiam tej frustracji. To prawda, że od koalicji 15 X oczekiwano więcej i szybciej, choć wszyscy widzieli jak PiS z pomocą Dudy betonował kluczowe instytucje. Do tej pory udało się odblokować tylko prokuraturę i zamknąć szczujnię TVP.
Wyborcza studniówka
Teraz najważniejsze to zdanie egzaminu z obywatelskości i wygranie najbliższych wyborów. Po pierwsze stawką jest to czy Tusk zrealizuje obietnice. Aby to było możliwe, to musimy wybrać prezydenta, któremu zależy na naprawie zdewastowanych przez PiS instytucji państwowych, w tym wymiaru sprawiedliwości. Po drugie, trzeba pamiętać, że te wybory są też ważne dla Europy. Mamy prezydencję w Unii Europejskiej i premiera, który jest tam słuchany i poważany, który walczy o jedność, bezpieczeństwo i niezależność Unii. Dobrze byłoby, aby Polski premier i prezydent na zagranicznym forum mówili jednym głosem. Czy Polska będzie nadawać ton UE i czy postawi się Trumpowi, który w Europie chce realizować swoje pomysły, razem z Muskiem, jego doradcą, który marzy o powrocie faszyzmu na Starym Kontynencie? Tylko silna Polska z proeuropejskim prezydentem ma szansę być głównym obrońcą wolnego świata przed agresją niemieckich ekstermistów, wspieranych przez Muska. Ale najpierw rząd i prezydent muszą sprostać wyzwaniom Polaków, którzy czekają na rozliczenie poprzedników. Niestety sprawiedliwość sięga po nich dość wolno.
To już się dzieje
Przywracanie praworządności mimo ogromnych trudności, powoli postępuje. Odbierane są immunitety, są akty oskarżenia i są dziesiątki nowych śledztw. Ziobro, Morawiecki, Obajtek, Błaszczak i Kaczyński nie mogą spać spokojnie. Ktoś powie, to za wolno, za mało. Nie jest łatwo, bo ci, którzy mają świadomość odpowiedzialności za swoje czyny albo są „ciężko” chorzy, albo uciekają za granicę. Ale im bardziej zaciska się pętla wokół ludzi Ziobry i Kaczyńskiego, tym większa panika wśród nich. Gdy wychodzą na jaw nowe przykłady ich nepotyzmu i złodziejstwa, wtedy najgłośniej krzyczą, że rząd Tuska niszczy demokrację i praworządność i do tego grożą odwetem.
Porachunki już się zaczęły
Przykładem tej paniki, jest „śledztwo" w sprawie „zamachu stanu”. Zawiadomienie o dokonywanej zbrodni złożył Bogdan Święczkowski, ten, którego tylko PiS uznaje za prezesa TK. To człowiek związany z nimi, zawsze wierny i wdzięczny partii za intratne stanowiska, zasilające go materialnie. Do akcji włączył się prokurator Michał Ostrowski, uważający się za legalnego zastępcę Bodnara, wszczął śledztwo w sprawie podejrzenia popełnienia przestępstwa zamachu stanu przez m.in. premiera Tuska. Decyzję podjął na podstawie zawiadomienia tego niby prezesa TK, który m.in. twierdzi, że osoby te działają w zorganizowanej grupie przestępczej i mają na celu zmianę konstytucyjnego ustroju RP i chcą zdobyć lub zlikwidować TK i inne organy konstytucyjne, w tym KRS i SN. W ślad za tym Kaczyński ogłosił, że „Tuskowi grozi dożywocie”.
Po kolei, panie prezesie
Najpierw rozliczmy Zjednoczoną Prawicę. Potem przywróćmy praworządność w Polsce i zasilmy Europę mocnym, demokratycznym głosem. Jeśli to ma się udać, to elektorat partii koalicyjnych musi zjednoczyć siły. Naprzeciw stoi trzecia część narodu skupiona wokół partii wrogich demokracji, którym bliżej do Trumpa i Muska, niż do Unii Europejskiej.
Cała Polska naprzód!
Wiesława Kusztal
Napisz komentarz
Komentarze