Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
sobota, 5 kwietnia 2025 15:57
Reklama

Sędzia pilnie poszukiwany. Człowiek z oktagonu

Sędzia pilnie poszukiwany. Człowiek z oktagonu

Autor: Pixabay

Niski, łysy, w garniturze. Marynarka pękała w szwach. Pozwalało w nim widzieć faceta chodzącego w oktagonie, na bosaka, w krótkich gaciach, z dziwnymi rękawiczkami. Pomyślałem, że znam gościa. Tylko skąd? Myśl biegła daleko nie zatrzymując się na kimkolwiek z postaci pojawiających się i znikających, jak w fotoplastykonie. Tyle że nie migały tam gołe baby tylko faceci, aspirujący przed wojną do występu w Cyrku Braci Staniewskich, na Ordynackiej w Warszawie.  Umięśnieni, naoliwieni. Mięśnie deformowały sylwetkę. Dawne czasy.

Skąd znam tego faceta? Myślenie. Nie mógł to być, kropla w kroplę typ znany jako Aleksander Garkowienko, polsko-ukraiński zapaśnik, zawodowy mistrz świata. Garkowienko, jak wieść niesie, a historia potwierdza, nie był kurduplem, a ten kurdupla nie musiał udawać, bowiem kurduplem był. Później dowiedziałem się, że od urodzenia. 

O, już wiem. Wiem z telewizji! Namęczyłem się i meczę się nadal. Wiem, że mógł być to poseł PiS, niejaki Gosek Mariusz. Skóra zdjęta żywcem, jak to się mówi, a jednak nie. Niski w marynarce, w której szwy puściły, był co najwyżej zewnętrznie podobny. Wystarczyło jednak, żeby otworzył dziób i powiedział coś w rodzimym języku. Ten zabieg eliminował, na szczęście posła Goska Mariusza, z przymierzania do postaci wyżej już opisanej, zapobiegał pomyłkom.

Przyjąłem, że gościu wstępnie nazwany kurduplem, 

jest bramkarzem w nocnym klubie. Pewności nie było, więc się udałem pod wskazany adres.

- Iiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiii – chciał zaistnieć niski, łysy, prężny. Z korytarza wyłonił się błyskawicznie drugi łysy, sporo wyższy od niskiego.  - Z nim nie pogadasz – zapewnił. - Potwornie się jąka. Na dodatek każde zdanie zaczyna od Iiiiiiiiiiiiiiiii. Właściwie na tym kończy na czym zaczął – znajomość stanu faktycznego, żeby poprzestać tylko na tej tajemnicy fonetyki, była wystarczająca o czym łysy ale wyższy nie wiedział, choć z wymową nie miał problemów. - Iiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiii – niski łysy nie dawał za wygraną. Sięgnął wreszcie po swoją legitymację służbową i zamachał nią mi przed nosem. Pokapowałem się. Miałem trzy legitymacje dziennikarskie – z trzech różnych redakcji, w tym z jednej radiowej. Radiowa była do kitu, opiewała na inne nazwisko i redakcję polonijną z Sydney, którą dostałem na pamiątkę miłych spotkań, raz kiedyś na Antypodach. Niskiego łysego to jednak przekonało.

Wszedłem

Rozeszła się wieść, że niski, łysy, naprężony, jąkała, będzie mieć walkę w oktagonie. Drugą w swojej skromnej karierze. Pierwszą przegrał przez głupich sędziów z federacji M-M-U. 

W pierwszych pięciu minutach błyszczał, obijał rywala na stojąco i na leżąco. Obrywał, ale bił mocniej. Gdy sędzia chciał już przerwać dość nierówny pojedynek gościa w czerwonych gaciach uratował sygnał kończący rundę pierwszą. 

Niski, łysy jąkała 

usiadł na taborecie otoczony trenersko-asystencką ekipą, słuchał rad, zaleceń, uwag, kątem oka obserwując skąpo odzianą niewiastę, która pokazywała, oprócz wdzięków, numer 2 na planszy Powycierany, lodem schładzany przyjął od trenera głównego ochraniacz na zęby, wstał i ruszył na środek maty. Już miał się zasadzić na dół przeciwnika, gdy nieco wyższy, wytatuowany wszędzie, przymierzył z nogi. Niski, łysy, występujący w gaciach o kolorze wymiotowalnym, chciał zaatakować dół, sprowadzić walkę do parteru, ale wtedy właśnie nadział się na potężnego kopa w głowę. Zachwiało nim, więc wytatuowany z naklejką sponsora na plecach, kopnął z drugiej strony w nogę i niski padł na matę. Zaczął się kocioł. Publika tylko na to czekała. Wytatuowany miał wyraźną przewagę i mimo, że niskiemu, łysemu udało się przeturlać do siatki, gdzie miejsce bardziej bezpieczne – jeżeli o takowym można w ogóle mówić – gdzie mógł szukać przetrwania. Odgryzał się, ale bijąc z pozycji leżącej jego ciosy nie miały specjalnej siły. Natomiast wytatuowany walił pięściami i z łokcia. Bezradność dopadła niskiego, łysego. Brzęczyk zakończył drugą pięciominutówkę męczarni opadającego z sił zawodnika w gaciach koloru wymiotowalnego.

Kobieta  w stroju plażowym przeszła na wysokich obcasach przez matę krokiem modelki, oznajmiając planszą, że teraz będzie runda numer 3. 

Wytatuowany wyglądał 

na mniej zmęczonego, bardziej pewnego siebie. Niski, łysy, podobny do posła na Sejm, miał w głowie tylko jedno: iiiiiiiiiiiiiiiiii.... Trener jeszcze raz przetarł mu twarz, dał łyka wody z plastykowej butelki i zalecił stanowczo: nie gadaj, tylko walcz!!!

Poszedł łysy, niski na całego, zdając sobie sprawę, że wytatuowany, wyższy, może znów kopnąć go koncertowo. Sprytnie zaatakował dolne partie, wyniósł wyższego w powietrze, walnął o matę i przykleił się do rywala, zakładając mu tzw. krawat. Sędzia przyjął także pozycję leżącą, spoglądając czy uścisk spowoduje, że wytatuowany podda się, klepnie rywala po plecach. Nic takiego się nie stało, przeciwnie, resztką sił wytatuowany wyśliznął się z uścisku i teraz on był górą. Puścił w ruch łokcie, demolując niskiego, łysego. Polała się krew. Sala oszalała. Finisz też był krwawy. Wytatuowany nie widział na lewe oko, natomiast łysy, niski, podobny do posła o wspomnianej już aparycji, miał zniszczony nos, ledwie trzymał się na nogach po kopniakach, trafiających wyłącznie w łydkę. 

I teraz się zaczęło na dobre,

gdyż sygnał o zakończeniu walki nie oznaczał jej końca. Zawodnicy wzajemnie przyjęli zasadę obopólnego zniszczenia.

- Ja cię zabiję! - wrzeszczał wytatuowany.

- Iiiiiiiiiiiiiiii – odpowiedział niski, łysy, co oznaczało: a ja ciebie!

Wbiegł między nich sędzia. Był to najbardziej dramatyczny moment w historii walk w oktagonie. Arbiter dostał w dziób z dwóch stron jednocześnie. Wytatuowany, ponieważ mańkut, przyłożył z lewej, niski, łysy zapakował sierpowy z prawej. Ciężki nokaut. Na macie pojawiła się trzecia krew.

Dyskwalifikacja

była czymś oczywistym, chociaż na papierze walkę wygrał niski, łysy, do posła podobny. Przyczyniła się ona do tego, że przez długi czas nie miał prawa pokazać się w oktagonie, a nawet na widowni. Tak więc propozycja walki dopadła go nieoczekiwanie, gdy pojawił się menadżer z innej, konkurencyjnej federacji KKPOP. Za walkę z nieznanym Brazylijczykiem zaproponowano mu, niezależnie od wyniku, sto tysięcy...

- Eeeeeeeeeeee – dopowiedział łysy niski, zanim złożył podpis na kontrakcie.

- Rozumiem, że chodzi o sumę w euro? Panie niski, panie łysy, rozmawia pan z międzynarodową federacją. Chyba pan rozumie, że o narodowej walucie nie rozmawiamy. No nie ten poziom – wyjaśnił  menadżer, operując trzema językami, gdyby co. You know how to fight, but you must learn, how to speak (Umiesz się bić, ale musisz nauczyć się mówić).

- Iiiiiiiiiiii – odpowiedział wyczerpująco niski, łysy, podobny do pewnego parlamentarzysty.

Druga walka w karierze przed nim. Za miesiąc będzie, prawdopodobnie będzie wiadomo, czy niski, łysy, naprężony w marynarce, wkroczy po raz drugi do klatki, w gaciach o kolorze wymiotowalnym. 

Prawdopodobnie, bowiem działacze z federacji KKPOP są na razie na etapie poszukiwania sędziego do poprowadzenia tej, jakże ekscytującej walki. W każdym razie niski, łysy może przejść do historii walk na bosaka, na pięści w dziwnie skrojonych rękawiczkach, w gaciach o różnych kolorach. Pod warunkiem, jak już tu wspominaliśmy, że znajdzie się sędzia, który przejmie na siebie poważne obowiązki. Jeden chętny się zgłosił, ale powiedział, że wystąpi w masce bramkarza drużyny hokeja na lodzie. Działacze KKPOP po długiej dyskusji odrzucili tę propozycję, uznając, że możliwa jest jedynie kominiarka. Ale wtedy zdecydowanie wystąpili policjanci z brygady antyterrorystycznej, uważając, że nie należy robić z mordobicia jakiegoś nowego standardu. 

Z naszych źródeł wiadomo jedynie, że prace trwają, sędziego nadal nie ma, a za miesiąc kończy się Brazylijczykowi wiza. Reasumując w kilku słowach: bijatyka wisi w powietrzu. Ponieważ zawodnicy są tak zdeterminowani, że będą się bić, tak czy owak, bez sędziego.

Bogumił Drogorób

Fot. Pixabay 


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Reklama
Ostatnie komentarze
Autor komentarza: LupusTreść komentarza: Narazie zabawa. Oglądaliśmy rzuty. Grzmi tylko oszczepniczka małolatka U-14. Za rok prawda o potędze wyjdzie albo nie. Kto wejdzie na bieżnię, ten jest lekkoatletą, a ten kto z nimi jest na bieżni jest trener z nazwy. Data dodania komentarza: 16.05.2023, 20:44Źródło komentarza: Lekkoatletyka. Sukcesy brodnickich biegaczyAutor komentarza: KuracjuszkaTreść komentarza: Ale NUMER opisał super Redaktor Bogumił! A tak naprawdę - to z czekaniem do sanatorium - to też numer i to w kolejce długiej! A tyle dajemy na NFZ, by zdrowym być i marzyć, by mieć wciąż te dzieścia lat.. kuracjuszka, ale jeszcze bez numeru.....Data dodania komentarza: 11.05.2023, 20:13Źródło komentarza: Sanatoryjny numer 4457Autor komentarza: joko Treść komentarza: Niech się wasz trener nie chwali . Słyszałem ze dawniej jemu wszystkie plany przysyłał i był na obozach jakiś trener z Iławy. Dlatego w mukli miał nawet mistrzów Polski na 400m i w sztafetach. Teraz leci na jego planach, ale wyników medalowych to oni od 6 lat nie mają, bo z tego trenera zrezygnował. Mukla ma nawet dobry do LA stadion a lepiej żeby miała dobrego trenera do medali. Chyba że wpadnie mu jakiś zawodnik co był już mistrzem Polski, to może zrobi z niego mistrza województwa. Data dodania komentarza: 9.04.2023, 09:00Źródło komentarza: Lekkoatletyka. Pot i ciężka pracaAutor komentarza: lolek Treść komentarza: Mierne ta wyniki latem mieliścieData dodania komentarza: 8.04.2023, 20:30Źródło komentarza: Lekkoatletyka. Pot i ciężka pracaAutor komentarza: WiKTreść komentarza: Życzę powodzenia i zachwyconych gości. Oczywiście ciekawa jestem jak kaczka się udała?Data dodania komentarza: 7.04.2023, 23:17Źródło komentarza: Kaczka faszerowana kasząAutor komentarza: CzesiaTreść komentarza: Super Wiesiu! Takie danie po nowemu zrobię na te Święta, bo do tej pory głównym dodatkiem był ogrom jabłek... Dzięki za przepis.. Dam znać, jak smakowała gościom... pozdrawiam już z apetytem! CzesiaData dodania komentarza: 7.04.2023, 17:17Źródło komentarza: Kaczka faszerowana kaszą
Reklama
Reklama