Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
niedziela, 24 listopada 2024 06:29
Reklama dotacje rpo

Ewa Rzepka wchodzi do wody

Ewa Rzepka wchodzi do wody

Pływać nie potrafi, jeszcze się nie nauczyła. Ale do wody wchodzi na pewniaka, szczególnie gdy jest mróz. Morsowanie to jej specjalność.

Ewa Rzepka jest matką czwórki chłopców. Synowie mają od 20 do 6 lat. Mieszkają w domu rodzinnym w Wielkim Głęboczku. Ewa zajmuje się gospodarstwem, jej mąż Andrzej ma świetną pracę i tak wspólnie dbają o dobrą kondycję swojej rodziny. Nie tylko ekonomiczną.

- Można tu rzucać wszelkie sentencje typu: zimna woda zdrowia doda. Albo przekonywać, że jest dobra na reumatyzm, na jędrność ciała, na odporność organizmu. Po prostu człowiek nie choruje tak często, na przykład na gardło – argumentuje Ewa Rzepka, opowiadając o swojej pasji. – Oczywiście, wszystko musi być pod kontrolą.

Namówił ją mąż. Biegali i biegają, po lesie, polnymi drogami. Jeździli i jeżdżą na MTB, swoim szlakiem, w stronę Małego Głęboczka, Brzozia, Zembrza, Janówka. Gdzie dusza zapragnie a rozum podpowie. Zawsze z rozsądkiem, bez szaleństw. Nie są i nie będą zawodowcami. Ale w kolekcji są trofea sportowe, trzy statuetki należą do Ewy, jedna do Andrzeja. Synowie – jak można sądzić – też swoje dołożą. Przynajmniej Grand Prix Warmii i Mazur, tak jak mama.

- Pierwszy raz bałam się wejść do wody, morsować. Mąż spokojnie, delikatnie, wziął mnie za rękę i krok po kroku, coraz dalej, aż po pachy. Piersi zamoczone. Powoli, głęboko oddychając. Trzy do pięciu minut w wodzie. I wystarczy. Nie umiem pływać, więc trzeba bardzo uważnie!

Ten pierwszy raz był na jeziorze Wielki Głęboczek. Potem wchodziła w Janówki, w Ostaszewie. Przed rokiem jej rekord to było minus 17 stopni temperatury powietrza. Im niższa temperatura, tym lepiej w wodzie, to się czuje. Kiedyś oglądała w akcji Mariana Blanka, w Brodnicy na Drwęcy. Myślała, że to niemożliwe. Życie zweryfikowało stan wiedzy o morsowaniu.

Morsowanie stało się czymś zwyczajnym, także dla mieszkańców wsi Wielki Głęboczek. Kilkanaście osób z terenu gminy ma takie same upodobania, więc gdy pada hasło wchodzą do wody. Najczęściej w Janówku i Wielkim Głęboczku. Potem jest ognisko, kiełbaski i tak przez cały sezon – od listopada do marca, w zależności od pogody. Przychodzi wiosna wracają na trasy biegowe i rowerowe.

- Najtrudniejszy moment? – Ewa zastanawia się chwilę. – Gdy trzeba wyjść z wody. Nie zawsze, ale czasami aż ręce drżą. Ale to szybko przechodzi. Najważniejsza jest systematyczność, raz w tygodniu, niedziela albo sobota, czasami trafi się środa.

- Kiedyś wójt przyjechał nad jezioro, Bogusław Błaszkiewicz….

- Wszedł po pachy?

- Nie, ale był z nami na ognisku. Przede wszystkim zobaczył, że nie ma lipy, że morsowanie to coś autentycznego.

Mamie kibicują synowie; Alan lat 7, Fabian lat 12, Krystian lat 17 i dwudziestoletni Patryk, który już też próbował wejść do wody na mrozie. No i mąż Andrzej. Po prostu – takie rodzinne zajęcie.

Bogumił Drogorób

 


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Reklama
Ostatnie komentarze
Autor komentarza: LupusTreść komentarza: Narazie zabawa. Oglądaliśmy rzuty. Grzmi tylko oszczepniczka małolatka U-14. Za rok prawda o potędze wyjdzie albo nie. Kto wejdzie na bieżnię, ten jest lekkoatletą, a ten kto z nimi jest na bieżni jest trener z nazwy. Data dodania komentarza: 16.05.2023, 20:44Źródło komentarza: Lekkoatletyka. Sukcesy brodnickich biegaczyAutor komentarza: KuracjuszkaTreść komentarza: Ale NUMER opisał super Redaktor Bogumił! A tak naprawdę - to z czekaniem do sanatorium - to też numer i to w kolejce długiej! A tyle dajemy na NFZ, by zdrowym być i marzyć, by mieć wciąż te dzieścia lat.. kuracjuszka, ale jeszcze bez numeru.....Data dodania komentarza: 11.05.2023, 20:13Źródło komentarza: Sanatoryjny numer 4457Autor komentarza: joko Treść komentarza: Niech się wasz trener nie chwali . Słyszałem ze dawniej jemu wszystkie plany przysyłał i był na obozach jakiś trener z Iławy. Dlatego w mukli miał nawet mistrzów Polski na 400m i w sztafetach. Teraz leci na jego planach, ale wyników medalowych to oni od 6 lat nie mają, bo z tego trenera zrezygnował. Mukla ma nawet dobry do LA stadion a lepiej żeby miała dobrego trenera do medali. Chyba że wpadnie mu jakiś zawodnik co był już mistrzem Polski, to może zrobi z niego mistrza województwa. Data dodania komentarza: 9.04.2023, 09:00Źródło komentarza: Lekkoatletyka. Pot i ciężka pracaAutor komentarza: lolek Treść komentarza: Mierne ta wyniki latem mieliścieData dodania komentarza: 8.04.2023, 20:30Źródło komentarza: Lekkoatletyka. Pot i ciężka pracaAutor komentarza: WiKTreść komentarza: Życzę powodzenia i zachwyconych gości. Oczywiście ciekawa jestem jak kaczka się udała?Data dodania komentarza: 7.04.2023, 23:17Źródło komentarza: Kaczka faszerowana kasząAutor komentarza: CzesiaTreść komentarza: Super Wiesiu! Takie danie po nowemu zrobię na te Święta, bo do tej pory głównym dodatkiem był ogrom jabłek... Dzięki za przepis.. Dam znać, jak smakowała gościom... pozdrawiam już z apetytem! CzesiaData dodania komentarza: 7.04.2023, 17:17Źródło komentarza: Kaczka faszerowana kaszą
Reklama
Reklama